Strony

poniedziałek, 11 października 2010

Zmiany

Przez ostatnie kilka miesięcy byłem trochę zajęty, tj miałem 3 prace i studia. Koniec z tym.

Udało mi się gładko przejść z tych kilu prac i szkoły na jedną pracę na pełen etat. O tyle łatwiej, że praca sama mnie znalazła :) Tzn dostałem ofertę pracy obsługując klienta pracując jeszcze w restauracji. Po krótkiej rozmowie okazało się, że potrzebuje kogoś do pomocy w księgowości i po kilku tygodniach zaczął pracę. Na początku raz w tygodniu (w miejsce RSL), a po ostatnim egzaminie już na stałe. Pracę w knajpie rzuciłem tydzień przed egzaminem więc w końcu mam wolne weekendy :)

Do nowej pracy mam 25km. W połowie drogi robię sobie postój na kawę w "mojej" restauracji. Rowerem dojazd zajmuje mi godzinę, a komunikacją miejską (3 autobusy) 1.5 godziny. Na dodatek trzeci autobus jeździ tylko 3 godziny rano i 3 godziny popołudniu, żeby robotnicy mogli dojechać do tej przemysłowej dzielnicy znajdującej się między lotniskiem a portem.

Tak dawno nie dodawałem nowego wpisu, że aż zapomniałem o wcześniejszej notce o nowej pracy

5 komentarzy:

  1. No hej!

    To jak w koncu jezdzisz? Autobusem, czy rowerem?

    Ja mam do naszego bardziej odleglego biura jakies 27 kilo i obrocic w dwie strony omijajac autostrade jest to nie lada wyczyn (pamietam z Matrixa, zeby omijac autostrady ;) )

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki ja nieuprzejmy jestem :D

    Przede wszystkim spoznione gratulacje na okolicznosc pracy!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki.

    do pracy niestety jeżdżę samochodem. Rower został na weekendy. Odległość nie była problemem. Trochę brak łazienki na miejscu i zdecydowanie zapowiadane bardzo deszczowe lato spowodowało podjęcie decyzji o zmianie środka transportu. No i darmowy samochód z darmowym paliwem zawsze się przyda.

    OdpowiedzUsuń
  4. rozumiem .. darmowy samochod z darmowym paliwem skutecznie moze zastapic rower i lazienke. rowniez nie mialbym nic przeciwko.

    chociaz brak prysznica skutecznie wyklucza przyjemne przerwy na rowerze ;P

    No i widze, ze zarobiony jestes, bo jakies zaleglosci z postach :D

    OdpowiedzUsuń
  5. tak się składa, że moja praca jest w takiej dziurze, że największa atrakcja to "Take Away" podczas przerwy na lunch.

    A, że zarobiony? Zachciało mi się pracy na pełen etat to teraz mam, dodatkowo, żeby podreperować budżet po 3 latach na wizie studenckiej pracuję często 6am-6pm więc jak wracam i jeszcze wymyślę sobie, żeby pójść na nocną jazdę na rowerze to nie chce mi się niczego jak wrócę do domu. Ale staram się nadrabiać zaległości :)

    OdpowiedzUsuń