Wreszcie pojawiło się 2000km na liczniku w tym roku.
Początek roku był niemrawy, ale od lutego do czerwca pojeździłem trochę z Piotrkiem, dopóki był w AU. M.in. pojechaliśmy na weekend do Noosa Heads, ale też po Brisbane - np. na Mt Coot-Tha.
Wziąłem też udział w jednym rajdzie - Great Brisbane Bike Ride.
Jazda zaczęła się gdy w lipcu wróciłem do pracy i od tego czasu zrobiłem ponad 1000km. Do pracy mam ok 14km w jedną stronę jadąc wzdłuż rzeki, ale mam też krótszą opcję - 9km.
11 października biorę udział w rajdzie z Brisbane do Gold Coast - 100km.
link - http://www.bq.org.au/b2gc100/
Muszę powoli zacząć zwiększać dystanse, żeby być w formie :)
piątek, 11 września 2009
czwartek, 10 września 2009
Szkoła
Ostatnie kilka tygodni to było głównie pisanie prac zaliczeniowych na studiach.
Na drugim semestrze moje przedmioty to: Issues in Management Accounting (Rachunkowość Zarządcza - bez internetu nie doszedłbym do tej nazwy), Organisational Finance (Finanse organizacyjne (?)) i Business Law (Prawo handlowe - moje ulubione z Polski).
Ogólnie to te prace zaliczeniowe są przydatne :) Zwykle dają ok 30-40% oceny końcowej.
Z Management Accounting musieliśmy przygotować różne wyliczenia dla dwóch firm, tak żeby koszty były najkorzystniej zaksięgowane korzystając z ABC.
Organisational Finance to była praca grupowa, jakoś nie rozumiem tego przedmiotu, na szczęście w w grupie miałem Kolumbijczyka, który skończył studia w tej dziedzinie w Kolumbii. Musieliśmy wyliczyć WACC dla Testry.
Business Law to była całkiem przyjemna praca. Trzeba było wyszukać precedensy do kazusów i na podstawie nich dokonać decyzji. Przydatna okazała się strona "Australasian Legal Information Institute". Znalazłem tam kilka spraw z Polakami, a także umowy międzynarodowe jak Traktat Wersalski z 1919r.
W czwartek wieczorem po oddaniu ostatniej pracy poszedłem z koleżanką i kumplem na piwko do jednej z restauracji w Centrum.
Na drugim semestrze moje przedmioty to: Issues in Management Accounting (Rachunkowość Zarządcza - bez internetu nie doszedłbym do tej nazwy), Organisational Finance (Finanse organizacyjne (?)) i Business Law (Prawo handlowe - moje ulubione z Polski).
Ogólnie to te prace zaliczeniowe są przydatne :) Zwykle dają ok 30-40% oceny końcowej.
Z Management Accounting musieliśmy przygotować różne wyliczenia dla dwóch firm, tak żeby koszty były najkorzystniej zaksięgowane korzystając z ABC.
Organisational Finance to była praca grupowa, jakoś nie rozumiem tego przedmiotu, na szczęście w w grupie miałem Kolumbijczyka, który skończył studia w tej dziedzinie w Kolumbii. Musieliśmy wyliczyć WACC dla Testry.
Business Law to była całkiem przyjemna praca. Trzeba było wyszukać precedensy do kazusów i na podstawie nich dokonać decyzji. Przydatna okazała się strona "Australasian Legal Information Institute". Znalazłem tam kilka spraw z Polakami, a także umowy międzynarodowe jak Traktat Wersalski z 1919r.
W czwartek wieczorem po oddaniu ostatniej pracy poszedłem z koleżanką i kumplem na piwko do jednej z restauracji w Centrum.
niedziela, 23 sierpnia 2009
Redlands Classic 2009
Przy okazji czerwcowego kursu o wolontariacie zgłosiłem się do pomocy przy organizacji rajdu rowerowego Redlands Classic Ride. W sierpniu otrzymałem maila ze szczegółami i okazało się, że mam być w Victoria Point o 5.30 w niedzielę rano. Szybko sprawdziłem komunikację miejską i... żadnej nie było w tym czasie. Wtedy sprawdziłem na mapach google ile to jest kilometrów z South Bank i zdecydowałem, że pojadę tam na rowerze.
W nocy z soboty na niedzielę ustawiłem sobie budzik na 2 nad ranem. Na dojazd dałem sobie 3 godziny - 1 godzinę zapasu, bo nie znałem drogi no i jechałem w środku nocy. Jak się okazało 40 kilometrów przejechałem w 2 godziny więc byłem godzinę przed czasem. Już byli pierwsi organizatorzy więc pomogłem z rozstawieniem namiotów i po pół godzinie już zaczęli się zjeżdżać pierwsi rowerzyści (wszyscy mięli rowery w samochodach).
Moim zadaniem podczas rajdu miało być wskazywanie kierunku rowerzystom dojeżdżającym do ronda, na którym stałem. Niestety organizatorzy zapomnieli mi powiedzieć, że zawodnicy będą wjeżdżać na nie 3 razy za każdym razem z innej strony - poinformowali mnie tylko o pierwszym wjeździe. Na początku zrobił się chaos, ale później już się wyrobiłem i biegałem dookoła ronda ze 3 godziny.
Do domu wróciłem już samochodem, inny wolontariusz podrzucił mnie na South Bank.
Po godzinnym odpoczynku wsiadłem na rower i pojechałem do pracy.
Był to męczący dzień.

W nocy z soboty na niedzielę ustawiłem sobie budzik na 2 nad ranem. Na dojazd dałem sobie 3 godziny - 1 godzinę zapasu, bo nie znałem drogi no i jechałem w środku nocy. Jak się okazało 40 kilometrów przejechałem w 2 godziny więc byłem godzinę przed czasem. Już byli pierwsi organizatorzy więc pomogłem z rozstawieniem namiotów i po pół godzinie już zaczęli się zjeżdżać pierwsi rowerzyści (wszyscy mięli rowery w samochodach).
Moim zadaniem podczas rajdu miało być wskazywanie kierunku rowerzystom dojeżdżającym do ronda, na którym stałem. Niestety organizatorzy zapomnieli mi powiedzieć, że zawodnicy będą wjeżdżać na nie 3 razy za każdym razem z innej strony - poinformowali mnie tylko o pierwszym wjeździe. Na początku zrobił się chaos, ale później już się wyrobiłem i biegałem dookoła ronda ze 3 godziny.
Do domu wróciłem już samochodem, inny wolontariusz podrzucił mnie na South Bank.
Po godzinnym odpoczynku wsiadłem na rower i pojechałem do pracy.
Był to męczący dzień.

Subskrybuj:
Posty (Atom)