poniedziałek, 13 grudnia 2010

Koniec

Wreszcie po dwóch latach nastąpił ten dzień - uroczyste wręczenie dyplomu :)

Przyjeżdżając do Australii nie sądziłem, że będę szedł tutaj na studia, ale nie mając wcześniej żadnego planu taki się w międzyczasie wykrystalizował - po trochu bo zawsze lubiłem księgowość, a z drugiej ze względu na opcje wizowe. Póki co wciąż lubię rachunkowość, a i na szczęście imigracja jeszcze nie pokrzyżowała mi do końca planów względem stałego pobytu.

Przez te lata dosyć sporo się nauczyłem, podszkoliłem też swój język angielski. Teraz jednak kończę z wizą studencką i jej ograniczeniami, mam kilka miesięcy na zorganizowanie innej - najlepiej stałego pobytu.

Co do uroczystości, to była zorganizowana w Brisbane Convention & Exhibition Centre na South Bank. Były połączone dwa kampusy - Brisbane i Gold Coast więc było sporo studentów i ich rodzin. Z tego co się dowiedziałem już w trakcie, uroczystość była transmitowana na żywo w internecie, wg polskiego czasu zaczęła się o 5 rano, ale było już za późno, żeby kogokolwiek poinformować.





niedziela, 12 grudnia 2010

Długi weekend

Tym razem miałem długi czterodniowy weekend.

W piątek rano, niespodziewanie (myślałem, że będzie w sobotę) miałem ustną część egzaminu z języka angielskiego IELTS. Zwykle wszystkie części są jednego dnia, ale tym razem trafiło mi się rozbicie na dwa dni. Na szczęście egzamin miałem w jednym z hoteli na South Bank więc miałem 5 minut spacerkiem. Temat też nie był trudny - opowiadałam o tym jak spędzamy Boże Narodzenie w Polsce :)

W sobotę miałem kolejne części egzaminu - z pisania, z czytania i ze słuchu - mam nadzieję, że poszło mi wystarczająco dobrze, aby móc złożyć wniosek o stały pobyt.

Podczas egzaminu koło mnie siedziała Polka - Jowita, przyjechała kilka miesięcy temu do Australii, zdała już wszystkie egzaminy medyczne potrzebne do uznania zawodu, teraz został jej tylko angielski więc nie tak dużo.

Od razu po egzaminie pojechałem do Kelvin Grove na pokaz flamenco. Moja współlokatorka z Japonii tańczy flamenco w zespole Simone Pope i tego dnia był jeden z ich występów. Bardzo fajny, a teraz Shoko codziennie puszcza nagranie z występu więc wszyscy możemy uczyć się ruchów flamenco :)

sobota, 4 grudnia 2010

Kolejny weekend

Weekend zacząłem od koncertu Link Park. Po pracy pojechałem prosto do Daisy Hill, gdzie zamieniłem się z Mirkiem samochodami, zabrałem Monikę i pojechałem z powrotem na północ Brisbane do Brisbane Entertainment Centre na koncert. Podobało mi się, ale mam nauczkę, aby nie brać miejsc siedzących na koncert rockowy. Nie wiedziałem jak się zachować, gdy ciało chciało skakać, a wszyscy dookoła grzecznie siedzieli.

Odkąd mam ute'a (?) pomagam znajomym w przeprowadzkach/przewożeniu rzeczy i tak było tym razem, w sobotę rano pomogłem Mirkowi poprzewozić paczki z jednego magazynu do drugiego, szybo obróciliśmy z kartonami - na szczęście udało nam się skończyć przed deszczem.

Na 10 pojechałem z Moniką zawieźć Zuzię na zajęcia baletu, wybrała sobie kiedyś obok zajęć tenisa. A w południe mięliśmy jechać całą czwórką pograć właśnie w tenisa, ale niestety deszcz nie pozwolił nam na to więc zamiast biegać za piłką zrobiliśmy... barbecue :)
Tenis musiał być więc Zuzia włączyła go na Nintendo Wii i dała mi lekcję gry.

Wieczorem wróciłem do domu, przyszedł Leonardo z piwami i skończyło się na rozegraniu kilka meczów Polska vs Kolumbia na PS2. Na początku wykorzystywał mój brak doświadczenia, ale później kilka ładnych bramek udało mi się strzelić :) Muszę podszkolić się w te gry, żebym aż tak nie przegrywał, chociaż wolę grać na prawdziwej zielonej trawie.