wtorek, 8 grudnia 2009

Great Ocean Road

W niedzielę wróciliśmy do Brisbane z Alice Springs, a w poniedziałek byliśmy już w Melbourne. Na lotnisku wynajęliśmy samochód i od razu udaliśmy się na Great Ocean Road (+oficjalna strona).

Great Ocean Road (oficjalnie oznaczana jako droga stanowa B100, wcześniej droga stanowa 100) – malownicza droga pomiędzy miastami Torquay i Warrnambool w stanie Wiktoria (Australia). Droga, wraz z położonymi przy niej parkami narodowymi (m.in. Dwunastu Apostołów) jest ogromną atrakcją turystyczną.

Droga zaczyna się około 100 km na zachód od Melbourne, a punktem wypadowym do niej jest miasto Geelong.

Great Ocean Road jest największym na świecie pomnikiem ofiar wojny. Droga została zbudowana po I wojnie światowej przez żołnierzy, którzy wrócili z wojny w hołdzie ich poległym kolegom. Budowa drogi zajęła 16 lat.

Pogoda nam niestety nie dopisała, padał deszcz i było zimno (w porównaniu z 40'C w Alice Springs i 30'C w Brisbane).

Na trasie zatrzymaliśmy się przy kilku ważnych atrakcjach jak Loch Ard Gorge, Dwunastu Apostołów, pozwiedzaliśmy latarnie morskie.

Wieczorem dojechaliśmy do Port Campbell gdzie przenocowaliśmy. W backpackers spotkaliśmy Niemca, który przyjechał na rowerze z Darwin i w Melbourne kończy się jego trasa rowerowa.

We wtorek rano pojechaliśmy z powrotem do Geelong, gdzie odbiliśmy na Ballarat, gdzie znajduje się skansen i muzeum - kopalnia złota














sobota, 5 grudnia 2009

Uluru & Kata Tjuta

Na sobotę wykupiliśmy sobie jednodniową wycieczkę do Uluru i Kata Tjuta.
Uluru ma ponad 318 m wysokości i 8 km obwodu. Przez wiele lat Uluru było uznawane za największy monolit świata. Nie jest to jednak prawdą, gdyż monolit Mount Augustus jest ponad dwukrotnie większy. Ponadto wedle nowszych badań Uluru wcale nie jest monolitem, lecz częścią większej formacji skalnej, do której należą również Kata Tjuta i Mount Connor. Jest przykładem twardzielca.

Ze schroniska wyjechaliśmy ok 6 rano, do Uluru dojechaliśmy na 12 (ponad 400km), ale w międzyczasie mięliśmy jeszcze: śniadanie, drugie śniadanie, morning tea, lunch - strasznie dużo postojów. Na jednym z postojów zapoznaliśmy się z historią śpiewającego dingo, przy okazji mięliśmy jego występ.

Przewodnik oprowadził nas koło Uluru, później pojechaliśmy do Kata Tjuta. Tam poszliśmy do Walpa Gorge na przechadzkę między skałami Kata Tjuty. Na koniec przed zachodem słońca pojechaliśmy z powrotem do Uluru na punkt widokowy. Dostaliśmy po kieliszku wina musującego i drobny posiłek.
Do domu wróciliśmy już w okolicach północy.













piątek, 4 grudnia 2009

Alice Springs

Wreszcie wybrałem się do czerwonego centrum Australii - do Alice Springs w Terytorium Północnym. Alice Springs jest położone w połowie drogi między Darwin na północy, a Adelajdą na południu. Miasto powstało przy okazji budowy linii telegraficznej lecącej przed środek Australii.
Podczas naszego pobytu temperatura utrzymywała się w okolicach 40'C
W miasteczku zatrzymaliśmy się w backpackers niedaleko "centrum".




Podczas spaceru po miasteczku najpierw trafiliśmy do muzeum "Latających Doktorów", dostaliśmy ulotkę po polsku więc było to pewne ułatwienie :)



Później wdrapaliśmy się na ANZAC Hill, z którego był widok na całą miejscowość. I to chyba był już koniec atrakcji.





Aha, później poszliśmy do wyschniętego koryta rzeki Todd. Jest to miejsce gdzie można spotkać aborygenów wyrzuconych z ich plemion.


W ramach zwiedzania stadionów poszliśmy sobie jeszcze na miejscowy Traeger Park, akurat brama była otwarta więc weszliśmy na trybuny.

Wieczorem, wracając z małych zakupów do naszego schroniska, zgasło światło w całym Alice Springs, na szczęście po około półgodzinie udało się naprawić awarię.