poniedziałek, 8 marca 2010

CPA Global Opportunities 2010

W poniedziałek wybrałem się na konferencję CPA Australia. (Certified Practising Accountants) Australia jest jedną z trzech głównych organizacji księgowych, obok Institute of Chartered Accountants of Australia (ICAA) oraz National Institute of Accountants (NIA).

Konferencja była o możliwościach stojących przed studentami rachunkowości. Zostaliśmy podzieleni na dwie grupy: obywatele i reszta.
Pierwszą część mięliśmy razem. Firmy prezentowały możliwości stażu dla absolwentów. Wszystko wyglądało super, dopóki nie zaczęli na koniec dodawać, że aby się starać o taki staż trzeba mieć co najmniej stały pobyt więc już dla części studentów nie było tak miło.
W drugiej części zostaliśmy podzieleni, obywatele poszli pogadać z pracodawcami, a do nas przyszła pani z imigracji i powtórzyła to co można przeczytać na stronie urzędu imigracyjnego, czyli, że nic nie wiadomo.
Trzecia, ostatnia część konferencji to prezentacja oddziałów CPA w Chinach, Hong Kongu i Singapurze. Byliśmy zachęcani do spróbowania sił na azjatyckim rynku, ale warunkiem jest perfekcyjny angielski i do tego komunikatywny język lokalny.

Podsumowując konferencja nic mi nie dała (oprócz kawy i ciastek). No może to, że spędziłem sobie 3 godziny wśród innych przyszłych księgowych, jak to nazywają tutaj "networking session" czyli zdobywanie kontaktów.

niedziela, 7 marca 2010

Ostatni tydzień

W poniedziałek rano wróciliśmy z wakacji, a popołudniu miałem już pierwsze zajęcia nowego semestru. Tym razem przedmioty, które będę lubił - dwa prawnicze i jeden z rachunkowości, ale więcej kalkulacji niż teorii.

W piątek wybrałem się z Tatą na krótką przejażdżkę po lesie stanowym w Daisy Hill. Wybraliśmy najdłuższą - 9km trasę. Od kilku dni padało non-stop więc było sporo błota i w kilku miejscach strumienie płynęły w poprzek ścieżki. Wreszcie mogłem przetestować rower :)

Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii

W sobotę wybrałem się z Rodzicami na Gold Coast - Coolangatta - żeby przedłużyć jeszcze Rodzicom (i sobie) wakacje.

Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii

W niedzielę wieczorem Rodzice mieli lot powrotny do Polski.

Od poniedziałku powrót do normalnego (szkoła, praca, wolontariat) życia.

poniedziałek, 1 marca 2010

Rainbow Beach

W środę wróciliśmy do Rainbow Beach, mięliśmy zostać tutaj do piątku, ale w końcu byliśmy aż do poniedziałku tak się nam spodobało :)

Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii

W Rainbow Beach na plaży trzeba bardzo uważać bo raz plaża ma szerokość kilkunastu metrów, a czasem całkowicie jest zalana wodą (tak się dzieje dwa razy dziennie). Niektórym samochodom nie udaje się dojechać do wyjazdu z plaży (10km pomiędzy dwoma wyjazdami).

Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii

W piątek wypożyczyłem 2 rowery (ciężkie, prawie bez hamulców i nie do końca sprawnymi przerzutkami) i z Tatą wybrałem się plażą do latarni morskiej.
Przed startem sprawdziliśmy, o której są odpływy i przypływy i ruszyliśmy. W pierwszą stronę jechaliśmy pod wiatr po bardzo szerokiej plaży z mocno ubitym piaskiem. W drodze powrotnej plażą była już węższa i momentami musieliśmy jechać w wodzie, ale przynajmniej wiatr na pomagał i wiał w plecy :)

Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii

Ogólnie czas spędzaliśmy bez pośpiechu, wypoczywając, do tego mięliśmy ładną pogodę, dopiero w poniedziałek rano zaczęło padać (w Brisbane ulewy zaczęły się już kilka dni wcześniej).

Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii