W poniedziałek wybrałem się na konferencję CPA Australia. (Certified Practising Accountants) Australia jest jedną z trzech głównych organizacji księgowych, obok Institute of Chartered Accountants of Australia (ICAA) oraz National Institute of Accountants (NIA).
Konferencja była o możliwościach stojących przed studentami rachunkowości. Zostaliśmy podzieleni na dwie grupy: obywatele i reszta.
Pierwszą część mięliśmy razem. Firmy prezentowały możliwości stażu dla absolwentów. Wszystko wyglądało super, dopóki nie zaczęli na koniec dodawać, że aby się starać o taki staż trzeba mieć co najmniej stały pobyt więc już dla części studentów nie było tak miło.
W drugiej części zostaliśmy podzieleni, obywatele poszli pogadać z pracodawcami, a do nas przyszła pani z imigracji i powtórzyła to co można przeczytać na stronie urzędu imigracyjnego, czyli, że nic nie wiadomo.
Trzecia, ostatnia część konferencji to prezentacja oddziałów CPA w Chinach, Hong Kongu i Singapurze. Byliśmy zachęcani do spróbowania sił na azjatyckim rynku, ale warunkiem jest perfekcyjny angielski i do tego komunikatywny język lokalny.
Podsumowując konferencja nic mi nie dała (oprócz kawy i ciastek). No może to, że spędziłem sobie 3 godziny wśród innych przyszłych księgowych, jak to nazywają tutaj "networking session" czyli zdobywanie kontaktów.
poniedziałek, 8 marca 2010
niedziela, 7 marca 2010
Ostatni tydzień
W poniedziałek rano wróciliśmy z wakacji, a popołudniu miałem już pierwsze zajęcia nowego semestru. Tym razem przedmioty, które będę lubił - dwa prawnicze i jeden z rachunkowości, ale więcej kalkulacji niż teorii.
W piątek wybrałem się z Tatą na krótką przejażdżkę po lesie stanowym w Daisy Hill. Wybraliśmy najdłuższą - 9km trasę. Od kilku dni padało non-stop więc było sporo błota i w kilku miejscach strumienie płynęły w poprzek ścieżki. Wreszcie mogłem przetestować rower :)
W sobotę wybrałem się z Rodzicami na Gold Coast - Coolangatta - żeby przedłużyć jeszcze Rodzicom (i sobie) wakacje.
W niedzielę wieczorem Rodzice mieli lot powrotny do Polski.
Od poniedziałku powrót do normalnego (szkoła, praca, wolontariat) życia.
W piątek wybrałem się z Tatą na krótką przejażdżkę po lesie stanowym w Daisy Hill. Wybraliśmy najdłuższą - 9km trasę. Od kilku dni padało non-stop więc było sporo błota i w kilku miejscach strumienie płynęły w poprzek ścieżki. Wreszcie mogłem przetestować rower :)
![]() |
| Od MaciejKo w Australii |
![]() |
| Od MaciejKo w Australii |
W sobotę wybrałem się z Rodzicami na Gold Coast - Coolangatta - żeby przedłużyć jeszcze Rodzicom (i sobie) wakacje.
![]() |
| Od MaciejKo w Australii |
![]() |
| Od MaciejKo w Australii |
W niedzielę wieczorem Rodzice mieli lot powrotny do Polski.
Od poniedziałku powrót do normalnego (szkoła, praca, wolontariat) życia.
poniedziałek, 1 marca 2010
Rainbow Beach
W środę wróciliśmy do Rainbow Beach, mięliśmy zostać tutaj do piątku, ale w końcu byliśmy aż do poniedziałku tak się nam spodobało :)
W Rainbow Beach na plaży trzeba bardzo uważać bo raz plaża ma szerokość kilkunastu metrów, a czasem całkowicie jest zalana wodą (tak się dzieje dwa razy dziennie). Niektórym samochodom nie udaje się dojechać do wyjazdu z plaży (10km pomiędzy dwoma wyjazdami).
W piątek wypożyczyłem 2 rowery (ciężkie, prawie bez hamulców i nie do końca sprawnymi przerzutkami) i z Tatą wybrałem się plażą do latarni morskiej.
Przed startem sprawdziliśmy, o której są odpływy i przypływy i ruszyliśmy. W pierwszą stronę jechaliśmy pod wiatr po bardzo szerokiej plaży z mocno ubitym piaskiem. W drodze powrotnej plażą była już węższa i momentami musieliśmy jechać w wodzie, ale przynajmniej wiatr na pomagał i wiał w plecy :)
Ogólnie czas spędzaliśmy bez pośpiechu, wypoczywając, do tego mięliśmy ładną pogodę, dopiero w poniedziałek rano zaczęło padać (w Brisbane ulewy zaczęły się już kilka dni wcześniej).
![]() |
| Od MaciejKo w Australii |
![]() |
| Od MaciejKo w Australii |
W Rainbow Beach na plaży trzeba bardzo uważać bo raz plaża ma szerokość kilkunastu metrów, a czasem całkowicie jest zalana wodą (tak się dzieje dwa razy dziennie). Niektórym samochodom nie udaje się dojechać do wyjazdu z plaży (10km pomiędzy dwoma wyjazdami).
![]() |
| Od MaciejKo w Australii |
![]() |
| Od MaciejKo w Australii |
![]() |
| Od MaciejKo w Australii |
![]() |
| Od MaciejKo w Australii |
![]() |
| Od MaciejKo w Australii |
W piątek wypożyczyłem 2 rowery (ciężkie, prawie bez hamulców i nie do końca sprawnymi przerzutkami) i z Tatą wybrałem się plażą do latarni morskiej.
Przed startem sprawdziliśmy, o której są odpływy i przypływy i ruszyliśmy. W pierwszą stronę jechaliśmy pod wiatr po bardzo szerokiej plaży z mocno ubitym piaskiem. W drodze powrotnej plażą była już węższa i momentami musieliśmy jechać w wodzie, ale przynajmniej wiatr na pomagał i wiał w plecy :)
![]() |
| Od MaciejKo w Australii |
![]() |
| Od MaciejKo w Australii |
![]() |
| Od MaciejKo w Australii |
![]() |
| Od MaciejKo w Australii |
![]() |
| Od MaciejKo w Australii |
![]() |
| Od MaciejKo w Australii |
Ogólnie czas spędzaliśmy bez pośpiechu, wypoczywając, do tego mięliśmy ładną pogodę, dopiero w poniedziałek rano zaczęło padać (w Brisbane ulewy zaczęły się już kilka dni wcześniej).
![]() |
| Od MaciejKo w Australii |
![]() |
| Od MaciejKo w Australii |
![]() |
| Od MaciejKo w Australii |
![]() |
| Od MaciejKo w Australii |
![]() |
| Od MaciejKo w Australii |
![]() |
| Od MaciejKo w Australii |
![]() |
| Od MaciejKo w Australii |
![]() |
| Od MaciejKo w Australii |
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























