niedziela, 10 kwietnia 2011

Niedziela na Straddie

Dzisiaj wybrałem się z Pedrosem i Martą na trzecią największą na świecie wyspę piaskową. Pobudka wczesna o 5 (tzn taka jak codziennie do pracy), samochód zostawiliśmy na parkingu w Cleveland, a o 7 płynęliśmy już promem na North Stradbroke Island.

Na początek pojechaliśmy nad jezioro Brown Lake, gdzie mieliśmy śniadanie. Po chwili odpoczynku ruszyliśmy dalej w drogę.



Kolejne ok 5 km jechaliśmy asfaltem w poprzek wyspy i wtedy odbiliśmy nad kolejne jezioro, tym razem Blue Lake.



Po kolejnych kilku kilometrach zobaczyliśmy już ocean, najpierw trzeba było przejść przez grząski piasek, ale na plaży był już mocno ubity, stąd też wiele samochodów na nim.



Plażą jechaliśmy ok 10km. Gdy dojechaliśmy do miejscowości Point Lookout, chcieliśmy się wykąpać w oceanie, do czego sprzyjała pogoda. Niestety akurat dzisiaj rekiny miały łatwą wyżerkę, ławica ryb wpłynęła do zatoki, a stado rekinów podpływało co chwilę, żeby zaspokoić swój głód.




Po chwili, sami zgłodnieliśmy i poszliśmy na lunch do smażalni ryb. Po posiłku wybraliśmy się na spacer wokół przepięknego North Gorge.




Kolejny etap na rowerach to powrót do Dunwich, gdzie napiliśmy się piwka na zmęczone mięśnie.


Trasa rowerowa 899153 - powered by Bikemap 

niedziela, 3 kwietnia 2011

Dirt Festival

Dzisiaj odbywały się zawody XC na Sunshine Coast na północ od Brisbane. Pobudka o 5 rano, wrzucamy rowery na pakę i jazda ok 100km do lasu.


Były to moje pierwsze jakiekolwiek zawody w terenie. Pętla miała 7 km i była opcja krótka - 3 kółka i długa - 7. W ostatnich dniach padało i organizatorzy przed startem informowali o błocie, którego można się spodziewać na trasie. Jednak jego ilość była taka, że prawie połowę trasy musieliśmy prowadzić rowery. Dodatkowo jeszcze nie nauczyliśmy szybkiego wypinania w terenie i ok 5-6 razy wylądowałem w środku błota czy w krzakach. Po pierwszym kółku zdecydowaliśmy się zakończeniu udziału w wyścigu.


Za 2 tygodnie jedziemy na maraton, nie będzie tak łatwo się wycofać w trakcie - trzeba wrócić do punktu startu.

sobota, 2 kwietnia 2011

Daisy Hill

Rano rzuciliśmy rowery na pakę i prosto z pracy o 12 ruszyliśmy w kierunku Daisy Hill, żeby w lesie wypróbować nowe pedały. Daisy Hill Forest to jedno z trzech głównych miejsc (obok Mt Coot-Tha i Nerang) w okolicach Brisbane, gdzie przygotowane są specjalne trasy MTB.

Chcieliśmy potrenować wypinanie się z pedałów w terenie i na początku szło nam dobrze, aż do pierwszej skuchy. Tuż po wjechaniu do "Tunelu Miłości" Piotrek przytulił się do kamieni i jazda na dziś się skończyła. Szybki powrót do samochodu i pędem do serwisu rowerowego, żeby naprawić przednią manetkę na jutrzejszy rajd.