Kilka dni temu zostałem wyrwany przez Przemka do odpowiedzi na pytanie "Co lubię?" .
10 rzeczy, które lubię. Podtrzymam temat australijski tak jak Przemek, w końcu tytuł bloga "MaciejKo w Australii".
W Australii lubię to, że:
- mamy lato przez cały rok (a przynajmniej w QLD)
- nawet pracując 20h jako kelner daję radę nie tylko przeżyć, ale i spędzić miło wolny czas
- North Stradbroke Island jest tak blisko i mogę się tam wybrać, gdy chcę poczuć się jak w Australii :)
- podszkoliłem swój angielski :)
- mieszkając w South Brisbane mogę pójść wszędzie na piechotę lub pojechać rowerem i się nie zmęczyć (vide nowa praca)
- ciągle poznaję nowych ludzi - studia i praca kelnera są ku temu bardzo pomocne
- zakochałem się w jeździe na rowerze i wkręciłem w to Piotrka vel Bliźniaka :) , przy okazji jego prośba o pomoc dla Bogatyni, chyba jeszcze trwa ta akcja
- poznałem Hip Hopowe australijskie składy - Sydneyski(tak się odmienia?) Bliss n Eso, Adelajdzki Funkoars, Syndeyski Spit Syndicate i chyba najpopularniejszy w AUS Adelajdzki Hilltop Hoods. Chyba czas znaleźć coś z BNE
- wyprowadziłem się od Rodziców, a że aż do Australii to tak wyszło zupełnie przypadkiem
- może nie australijskie, ale tutaj zacząłem czytać mądre książki autorów takich jak Napoleon Hill, Joe Vitale czy Jack Canfield Rodzice czytali je od lat, ale dałem się namówić dopiero teraz i było warto vide nowa praca.
A teraz kogo polecam,
zacznijmy od Przemka, który mnie w to wkręcił.
teraz lokalnie BNE:
- Aneta i Marek, ale oni chyba są wciąż w podróży
- Wodu z BNE - jego blog zamarł, ale wierzę że się obudzi
- Nowa koleżanka w BNE - Aga z Krk
- Australijskie buty
A teraz reszta kraju:
- Codziennie aktywny Phar Lap z Melbourne
- Eskimos z Melbourne - ciekawostki z punktu widzenia imigranta
-Tyle z Sydney
- Malina i Andrzej mają ciekawe wakacje -> Malina i Andrzej, odwiedzili mnie w BNE przy okazji ich wakacji dookoła AU
piątek, 17 września 2010
poniedziałek, 13 września 2010
Nowa praca
Dzisiaj w końcu zacząłem pracować w zawodzie, w którym się uczę (koniec studiów już za miesiąc). Nie liczę RSL bo tam mam głównie administrację, a księgowość to wypisanie faktur i wprowadzenie ich do systemu raz w miesiącu.
Pracę znalazłem nie szukając jej, sama mnie znalazła w... restauracji :)
Na początek w Hitec Welding będę pracował dwa razy w tygodniu, przynajmniej do końca studiów.
Do Pinkenba można się dostać (komunikacją miejską) jedynie autobusem z Ascot, który jeździ w godzinach szkolnych więc rower będzie najlepszą opcją dla mnie :) Dzisiaj po drodze zatrzymałem się w Vagelis (restauracja, gdzie pracuję) na śniadanie.
Pracę znalazłem nie szukając jej, sama mnie znalazła w... restauracji :)
Na początek w Hitec Welding będę pracował dwa razy w tygodniu, przynajmniej do końca studiów.
Do Pinkenba można się dostać (komunikacją miejską) jedynie autobusem z Ascot, który jeździ w godzinach szkolnych więc rower będzie najlepszą opcją dla mnie :) Dzisiaj po drodze zatrzymałem się w Vagelis (restauracja, gdzie pracuję) na śniadanie.
niedziela, 12 września 2010
Polska Wiosna 2010
Obudziłem się rano o 7 po sobotniej nocy, zjadłem śniadanie w pracy i pojechałem do domu. Chwilkę odpocząłem, a właściwie to podładowałem telefon i wyjechałem.
Kilka tygodni temu dostałem maila o kolejnym corocznym polskim festiwalu "Polska Wiosna" w Cabalaba. Ostatnio mało jeździłem na rowerze więc uznałem, że warto się tam wybrać, nawet pomimo tego, że będę musiał jechać Old Cleveland Rd - drogą niezbyt przyjazną rowerzystom.

Dojechałem cały i zdrowy ok 12 :) Wiedziałem czego się spodziewać po tym festiwalu więc było fajnie (za pierwszym razem się nudziłem). Z czasem zaczęło pojawiać się coraz więcej znajomych więc nie mogłem się nudzić. Poznałem kilka nowych osób, być może towarzysza do jazdy na rowerze i koncertów hh. Niestety jak zaczęło się robić coraz ciekawiej musiał opuścić imprezę i jechać do pracy. Dostałem propozycję podwózki samochodem, ale nie po to przyjeżdżałem rowerem.
Do pracy dojechałem na godzinę przed rozpoczęciem zmiany więc miałem czas na krótki odpoczynek po krótkim śnie i ponad 50km na rowerze. Na szczęście w niedzielne wieczory zwykle nie ma tłumów, ale i tak zamknęliśmy knajpę po 22. Do domu dotarłem po 23 i od razu poszedłem spać w końcu jutro miał być pierwszy dzień w nowej pracy.
Kilka fotek od Agnieszki [link]
Kilka tygodni temu dostałem maila o kolejnym corocznym polskim festiwalu "Polska Wiosna" w Cabalaba. Ostatnio mało jeździłem na rowerze więc uznałem, że warto się tam wybrać, nawet pomimo tego, że będę musiał jechać Old Cleveland Rd - drogą niezbyt przyjazną rowerzystom.

Dojechałem cały i zdrowy ok 12 :) Wiedziałem czego się spodziewać po tym festiwalu więc było fajnie (za pierwszym razem się nudziłem). Z czasem zaczęło pojawiać się coraz więcej znajomych więc nie mogłem się nudzić. Poznałem kilka nowych osób, być może towarzysza do jazdy na rowerze i koncertów hh. Niestety jak zaczęło się robić coraz ciekawiej musiał opuścić imprezę i jechać do pracy. Dostałem propozycję podwózki samochodem, ale nie po to przyjeżdżałem rowerem.
Do pracy dojechałem na godzinę przed rozpoczęciem zmiany więc miałem czas na krótki odpoczynek po krótkim śnie i ponad 50km na rowerze. Na szczęście w niedzielne wieczory zwykle nie ma tłumów, ale i tak zamknęliśmy knajpę po 22. Do domu dotarłem po 23 i od razu poszedłem spać w końcu jutro miał być pierwszy dzień w nowej pracy.
Kilka fotek od Agnieszki [link]
Subskrybuj:
Posty (Atom)