niedziela, 7 marca 2010

Ostatni tydzień

W poniedziałek rano wróciliśmy z wakacji, a popołudniu miałem już pierwsze zajęcia nowego semestru. Tym razem przedmioty, które będę lubił - dwa prawnicze i jeden z rachunkowości, ale więcej kalkulacji niż teorii.

W piątek wybrałem się z Tatą na krótką przejażdżkę po lesie stanowym w Daisy Hill. Wybraliśmy najdłuższą - 9km trasę. Od kilku dni padało non-stop więc było sporo błota i w kilku miejscach strumienie płynęły w poprzek ścieżki. Wreszcie mogłem przetestować rower :)

Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii

W sobotę wybrałem się z Rodzicami na Gold Coast - Coolangatta - żeby przedłużyć jeszcze Rodzicom (i sobie) wakacje.

Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii

W niedzielę wieczorem Rodzice mieli lot powrotny do Polski.

Od poniedziałku powrót do normalnego (szkoła, praca, wolontariat) życia.

poniedziałek, 1 marca 2010

Rainbow Beach

W środę wróciliśmy do Rainbow Beach, mięliśmy zostać tutaj do piątku, ale w końcu byliśmy aż do poniedziałku tak się nam spodobało :)

Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii

W Rainbow Beach na plaży trzeba bardzo uważać bo raz plaża ma szerokość kilkunastu metrów, a czasem całkowicie jest zalana wodą (tak się dzieje dwa razy dziennie). Niektórym samochodom nie udaje się dojechać do wyjazdu z plaży (10km pomiędzy dwoma wyjazdami).

Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii

W piątek wypożyczyłem 2 rowery (ciężkie, prawie bez hamulców i nie do końca sprawnymi przerzutkami) i z Tatą wybrałem się plażą do latarni morskiej.
Przed startem sprawdziliśmy, o której są odpływy i przypływy i ruszyliśmy. W pierwszą stronę jechaliśmy pod wiatr po bardzo szerokiej plaży z mocno ubitym piaskiem. W drodze powrotnej plażą była już węższa i momentami musieliśmy jechać w wodzie, ale przynajmniej wiatr na pomagał i wiał w plecy :)

Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii

Ogólnie czas spędzaliśmy bez pośpiechu, wypoczywając, do tego mięliśmy ładną pogodę, dopiero w poniedziałek rano zaczęło padać (w Brisbane ulewy zaczęły się już kilka dni wcześniej).

Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii

środa, 24 lutego 2010

Cania Gorge NP

W poniedziałek popołudniu dojechaliśmy do Cania Gorge National Park. Zatrzymaliśmy się na kempingu na początku parku - Cania Gorge Tourist Retreat.
Rok wcześniej cały ośrodek spłonął i jako pamiątkę został spalony rower, na którym Tata próbował się przejechać. Kemping jest pięknie położony w wąwozie.

Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii

50 metrów od kempingu znajduje się skała ze śladem "Wielkiej Stopy".

Od MaciejKo w Australii

Wieczorem pojechaliśmy nad jezioro Cania. Jest to to jedyne miejsce gdzie mogliśmy złapać zasięg w komórkach i połączyć się z internetem. Zrobiliśmy sobie barbecue na kolację i podziwialiśmy widoki.

Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii
Od MaciejKo w Australii

We wtorek wybrałem się z Tatą na najdłuższą trasę w parku, najpierw musieliśmy się w drapać na skałę z tarasem widokowym na całą dolinę, a później szliśmy już ok 10km w miarę po płaskim, jedynie słońce dokuczało. W ulotce napisali, że widok rekompensuje nieciekawą trasę przez las, niestety byliśmy zbyt zmęczeni, żeby się cieszyć widokami więc zrobiłem zdjęcia, żeby się nimi cieszyć po powrocie. Chwilę odpoczęliśmy i mięliśmy ponad 10km drogi powrotnej. Na kempingu zrelaksowaliśmy i schłodziliśmy się w basenie.

Od MaciejKo w Australii

Po dwóch dniach w lesie w środę udaliśmy się z powrotem do Rainbow Beach - drugiego ulubionego miejsca Rodziców w Australii obok Wilsons Promontory.