wtorek, 12 czerwca 2012

Siódmy dzień wakacji - Z Townsville do Whitsundays

Rano czas ruszac w dalszą drogę, dziś mamy w planie dojechać do Airlie Beach. Pakujemy się, wsiadamy w samochód i przed ruszeniem w trasę jedziemy na Castle Hill – górę w centrum miasta, z której można podziwiać miasto i w oddali Magnetic Island.



Na trasie zatrzymujemy się na stoisku z warzywami, owocami i przetworami od okolicznych farmerów. Decydujemy się na kupno dżemu pomidorowo-imbirowego – ciekawe jak smakuje. Jeszcze fotka z arbuzem i jedziemy dalej.



Postój na lunch robimy w Bowen. W jednym z przewodników było napisane, że to najstarsze miasto Queensland. Na miejscu w informacji turystycznej dowiadujemy się, że to najstarsze miasto północnego, a nie całego Queensland, a najstarsze budynki jakie się tu znajdują budowane były w latach 50-tych XX wieku jako rekonstrukcje historycznych budynków zniszczonych przez szalejące często w tych okolicach huragany.



Nad zatoką smażymy sobie krewetki na barbecue, do tego szybko zrobiona sałatka grecka i pyszny lunch gotowy.



W Bowen znajduje się także Flag Hill , z którego rozpościera się widok na przystań i pobliskie wysepki.


W każdym przewodniku jest też kilka słów o „Big Mango” – postanawiamy to sprawdzić. Czytając o tym owocu, nabieramy ochoty na wino z mango, ale w informacji turystycznej dostajemy informację, że takowe wino można kupić tylko w okolicy Cairns, zawiedzeni jedziemy dalej na południe.


Drogę wielokrotnie przecinają tory kolejki przewożącej trzcinę cukrową.


Do Airlie Beach dojeżdżamy akurat na zachód słońca. Zatrzymujemy się na kempingu Island Gateway Holiday Park - za noc płacimy $27.  Wieczorem idziemy na spacer do miasta, zatrzymujemy się na drinka w sympatycznej knajpce, w której znajdujemy ulotkę o dzikim kempingu w górach w Eungella, gdzie można też zobaczyć platypusy – już wiemy gdzie się jutro udamy ☺


poniedziałek, 11 czerwca 2012

Szósty dzień wakacji - Magnetic Island

Dzisiaj cały dzień spędzamy na Magnetic Island. Jest to wyspa oddalona o 8 km od brzegu i administracyjnie jest jedną z dzielnic Townsville. Dostajemy się na nią promem z portu w Townsville, skąd ruszamy wczesnym rankiem.



Wyspa została odkryta przez Kapitana Cooka ponad 200 lat temu. Nazwę "Magnetic" nadał z powodu problemów z kompasami w pobliżu tej wyspy podczas jego podróży wzdłuż brzegu Australii w 1770 roku.


Na wyspie jest ponad 20 zatok. Mieliśmy pomysł, żeby po wyspie pojeździć rowerami, ale droga, którą mielibyśmy jechać jest dosyć stroma, a rowery w wypożyczalni nie są w najlepszym stanie więc zmieniamy nasze plany i postanawiamy pozwiedzać wyspę pieszo i odwiedzić jak najwięcej zatok. Wracamy do przystani w Nelly Bay i stamtąd idziemy przez las do Geoffrey Bay, gdzie zatrzymujemy się na mrożoną kawę. Tutaj łapiemy autobus do Horseshoe Bay, a podczas oczekiwania na niego idziemy do Alma Bay, która znajduje się niedaleko i jest dosyć zatłoczona.


Autobusem dojeżdżamy do Horseshoe Bay, gdzie relaksujemy się na plaży.



Na lunch zjadamy rybkę w parku.


Drogę powrotną przemierzamy pieszo. Najpierw musimy się wdrapać przez las na górkę, a z niej schodzimy na piękną dziką plażę w Balding Bay.


Kolejna zatoka to Radical Bay, ale przez to, że można tam dojechać samochodem, to nie jest tak urocza jak poprzednia.

Od Radical Bay dalsza droga prowadzi już niestety asfaltem, na szczęście mija nas mało samochodów. Następna plaża, na którą wchodzimy jest przy Florence Bay.



Ostatnia jest przy Arthur Bay, znajduje się tu także samotny dom i wygląda, że mieszkańcy tego domu są często jedynymi osobami na tej plaży. My podziwiamy tutaj przepiękny zachód słońca, ale nie możemy spędzić tu za dużo czasu, bo musimy dojść do głównej ulicy przed zmierzchem, żeby złapać autobus powrotny do Nelly Bay. Na szczęście nie musieliśmy długo czekać, inaczej zżarły by nas komary. Cała


Po wyczerpującym dniu - w sumie przeszliśmy ok 15 km - w drodze powrotnej z portu do naszego kempingu wstępujemy jeszcze na chwilę do knajpki z muzyką na żywo.

niedziela, 10 czerwca 2012

Piąty dzień wakacji - Z Mission Beach do Townsville

Kolejny leniwy poranek, tym razem w Mission Beach. Po śniadaniu udajemy się na spacer po plaży. Marta odpoczywa, a ja szlifuję formę na kolejne mistrzostwa nucąc sobie „koko, koko, euro spoko”.





Wyjeżdżając z tej sympatycznej miejscowości znaki przypominają nam, że jestesmy na „Wybrzeżu Kazuarów” i faktycznie po chwili widzimy jednego ☺




Podczas śniadania zastanawiamy się na którą wyspę pojechać, Hinchinbrook czy Magnetic. Po wizycie w informacji turystycznej uznajemy, że tym razem lepiej wybrać się na Magnetic, gdyż Hinchinbrook jest większa, bardziej dzika i lepiej tam pojechać na kilka dni, żeby mieć szansę docenić jej uroki. Magnetic wydaje się dobra na jednodniową wycieczkę.

Ruszamy w dalszą trasę w kierunku Townsville (z niego będziemy wypływać na wyspę). Po drodze zatrzymujemy się w Cardwell. Znajomy z pracy polecał nam najlepszy „pie shop” w okolicy (pie to placek z gulaszem w środku), niestety nie znajdujemy go – chyba go zamknęli odkąd znajomy przeprowadził się do Brisbane. Port w Cardwell jest miejscem, z którego odpływają promy na wyspę Hinchinbrook. Chcieliśmy na nią spojrzeć z punktu widokowego polecanego w przewodnikach, ale niestety roboty drogowe nie dały nam na to szansy.


Do Townsville dojeżdżamy wieczorem i zatrzymujemy się na kempingu Rowes Bay Caravan Park nad zatoką, wykupujemy od razu dwie noce, za które płacimy $56.

Jedziemy jeszcze na chwilę na główny deptak The Strand, akurat zachodzi słońce i nie chcemy przegapić takiej chwili – to trzeba mieć na zdjęciach! ☺




Po uciechach dla ducha, czas zaspokoić głód – w miejscowym Surf Clubie kupujemy kosz owoców morza i delektujemy się nim na plaży.