sobota, 21 czerwca 2008

Zakup roweru

Dzisiaj pojechałem pierwszy raz od bardzo dawna do pracy autobusem. I na miejscu okazało się, że dzisiaj zajmę sie czym innym niż zwykle, czyli pojadę z szefową na market, żeby zakupić świeże warzywa i owoce (właściwie to byłem tragarzem :). Wózki widłowe tak szybko jeździły, że dziwię się, że nie było żadnego wypadku. Jeszcze mnie zaskoczyło jedno (ciągle zapominam, że jest w Australii a nie w Polsce) - wszyscy sobie ufają. Załadowałem całego vana towarem, a później tylko Krista im powiedziała co wzięliśmy i oni bez sprawdzania po prostu wystawili Jej rachunek.

Po pracy wybrałem się do sklepu z rowerami, bo na darmowym rowerze bałem się, że następnym razem nie uda mi się już wrócić do domu. Po dwóch jazdach już był cały rozklekotany. W lifecycle kupiłem sobie nowy rower (dodatkowo był na przecenie) plus kilka dodatków jak światła, bidon, licznik. Teraz będę mógł śmigać na rowerze bez strachu.

Ze sklepu pojechałem przez Roma Street Parkland, ścieżką rowerową wzdłuż rzeki i później mostem dla pieszych (i rowerzystów) do South Bank Station.

Tam złapałem pociąg i z Woodridge postanowiłem pojechać inną drogę i oczywiście pomyliłem ulice i zrobiłem wielkie kółko.


Wyświetl większą mapę

Brak komentarzy: