niedziela, 1 stycznia 2012

NZ - Queenstown

Ostatnie 2 dni spędziliśmy w Queenstown - stolicy sportów ekstremalnych - jest wiele rzeczy do robienia na ziemi, wodzie czy w powietrzu.


Do Queenstown dojechaliśmy w Sylwestra popołudniu, rozbiliśmy namiot na polu namiotowym i poszliśmy rozejrzeć się po mieście. W mieście mieszka około 10 tysięcy osób, podczas, gdy w sylwestra na ulicach bawiło się ok 15 tysięcy. Dla niektórych zabrakło miejsc na namiot i powstało miasteczko namiotowe wokół boiska.



Później spotkaliśmy się ze znajomą, która akurat w tym samym czasie była w NZ. Organizatorzy zapowiadali, że pokaz sztucznych ogni będzie największym w historii.


W niedziele chcieliśmy zjechać na rowerach trasą downhillową, pod górę byśmy nie wjechali na cienkich oponach, ale niestety tego dnia nie można było zabrać roweru gondolą na górę. W zamian pojechaliśmy pojeździć po lesie nad jeziorem.







Ogólnie czas w Queenstown spędziliśmy leniwie na mieście.

Na koniec stara reklama Queenstown.

Brak komentarzy: